ciau

jakos tak fajnie mi sie w tej pradze zrobilo, zmienilam wykop, jestem w wybornym towarzystwie, nie widze caly dzien szpetnego romana (czyt. cheeef), przestalam sie czuc jak popsute wiadro rzucana z jednego dolka w drugi, bo mam jeden wykop na ktorym mi zalezy, i w ktorym chce mi sie pracowac.
w ostatni weekend nawet udalo mi sie zapomniec i odpoczac od tej wstretnej patanki (pension, w ktorym mieszkamy), dostalismy bowiem zaproszenie na czeska wiestnice, gdzies na koncu swiata. oh, jak bylo uroczo, sama natura, bez zadnego zbednego elementu, pola, lasy, laki, sloneczko, ptaszki cwierkaly, pieski biegaly, kotki sie szwedaly, codo. a ta chata! sam folklor, spalismy pod pierzynami! wypoczelam, az nie chcialo sie wracac, ale bynajmniej nie dlatego, ze mielismy do autobusu 6 km na pieszko polem, lasem…
no a tak poza tym, to zostal juz tylko tydzien! i nareszcie do polszy! juz mi tego potrzeba, ale poki co rozpoczelam zegnanie sie z praha, oj ciezki bedzie ten tydzien…

One thought on “ciau

Dodaj komentarz