bite 30 godzin

Bite 30 godzin zajelo nam dotarcie z Warszawy do Kathamndu. Przez Amsterdam, Dlehi, trzy przesiadki i godziny oczekiwania na lotniskach. Na miejscu nie bylo komitetu powitalnego. Przywital nas deszcz i tlum naganiaczy. A i jescze jedno to miasto osacza nas chaotycznym ruchem. Samochody, riksze, motory, rowery, Wszystko to pedzi swoim wlasnym torem. Mijanki na waskich uliczkach wygladaja za kazdym razem jak zderzenia meteorow. Klaksony, blyski swiatel, pogwizdywania. Totalne zamieszanie. Jutro ma nadzieje poznac inne oblicze miasta, przy okazji zalatwiania spraw zwiazanych z trekkingiem.